…tekst nadesłany przez autora.

Przewodniczka życia

autor: Artur Gielezy

Jest wiele historii i legend, ale nie wiem, czy ktoś słyszał o pięknej przewodniczce życia, zwanej Lilianą.

Przewodniczki życia, to nimfy, które opiekują się elfami. Bawią się z nimi, rozmawiają, słuchają i pomagają wybrać im osobę na resztę życia.

Tym samym zająć się miała nasza przewodniczka życia, młoda i piękna Liliana. Jej pierwszym podopiecznym był elf Alfar, z którym się zaprzyjaźniła. Przyjaciele dużo rozmawiali, tańczyli, śmiali się, po prostu dobrze było im razem. Nimfa często opowiadała podopiecznemu o szkole gaji. Zajęcia odbywały się na świeżym powietrzu, a wykładano w niej przedmioty takie jak: pierilistyka, faunologia, florogia, gabilogia, nimfologia, kalliopesyra. Faunologia to nauka o zwierzętach, florogia- nauka o roślinach, gabilogia jest nauką o pomaganiu i wspieraniu elfów. Nimfologia to nauka o zwyczajach, tradycjach nimf, kalliopesyra- nauka czystego śpiewania, pierilistyka jest natomiast nauką o zachowaniu się w niebezpieczeństwie.

Elf zawsze ją z ciekawością słuchał, a ona zwykle opowiadała mu, jak jej minął dzień w gaji. Alfar zawsze cieszył się z nią z jej powodzeń w nauce. Pewnego dnia przyszła zasmucona, ponieważ ostatni egzamin z florogii prawdopodobnie nie zaliczyła i będzie musiała pisać poprawkę. Elf dał jej się wypłakać na swoim ramieniu. Gdy Liliana podniosła głowę z jego ramienia on delikatnie wytarł jej łzy. Zbliżyło to ich do siebie. Jak magnez zadziałały ich usta. Pomału przybliżyli się do siebie i pocałowali. Po tym zdarzeniu wybuchła afera. Przełożeni dziewczyny nie byli zachwyceni tym postępkiem. Długo jej tłumaczyli, że jest po to, aby znalazła podopiecznemu wybrankę jego serca, która również musi być elfem. Zastanawiali się, co z piękną brunetką mają zrobić. Z tego powodu, że było to jej pierwsze wykroczenie ukarali nimfę naganą. Po szkole spotkała się z kolegą. Zadowolona powiedziała mu, że jednak egzamin zaliczyła, ale zapomniała wspomnieć o naganie. Alfar pocałował piękność w policzek i tym zachowaniem zakochany w niewieście, dolał oliwy do ognia. Po tym wydarzeniu Liliana musiała odejść w niesławie. Elf, kiedy dowiedział się, że jego wybranka została wygnana, próbował ją bronić przed jej przełożonymi. Niestety nie udało mu się to, ponieważ złamali oni najważniejszy przepis natury. Biedak nie mógł jednak zapomnieć o swojej ukochanej, dlatego postanowił ją odnaleźć. Szukał ukochanej w różnych miejscach. Po długich poszukiwaniach odnalazł wybrankę serca. Wyznał jej miłość, a ona odwzajemniła jego uczucie.

Może Ty ich widziałeś … a może jeszcze spotkasz.

Prawdziwa miłość pokona przeciwności losu, wszystko w życiu przejdzie, choćby zakochanych bliscy się wyrzekali, choćby nawet psy na nich wieszali, oni będą do końca razem .”

Ślub

Będzie pięknie. Mam wystawną suknię. Za 5 tysięcy. Mój Wybranek piękny garnitur, szczerze mówiąc byłam bardziej za frakiem, ale nie chciał przesadzać. On ma już ponad 35 lat, ona prawie tyle samo. Zaczynają życie razem, choć i tak od ponad 7 lat mieszkali ze sobą. Dorabiali się, udało się mają już swój dom, luksusowy samochód i jakąś ścieżkę kariery za sobą i przed sobą. Nawiasem mówiąc dobre posadki dla dzieci były urzędników państwowych, a co należy się. Tyle zrobili dla społeczeństwa, że nikogo nie powinno to oburzać. Dziś jest Ich tych niby bardzo młodych ślub, ale tak naprawdę bardziej liczy się wesele. A tu się będzie działo. Dzień przed weselem. Rok przed weselem. Zaplanowanie wszelkich szczegółów. Wybór zespołu, sali, a nawet Kościoła. Pół roku przed ślubem. Miesiąc miodowy, gdzieś przecież muszą go spędzić. Wybrali tam gdzie nikt niby nie był daleki kraj w Afryce, oferta oczywiście ALL EXLUSIVE. Przyszedł czas na zaproszenia. Padło na te ręcznie robione przez artystkę. Specjalnie dla nich jedyne i niepowtarzalne. Będą mieli pewność, że nikt inny takich nie kupi. Przygotowania idą pełną parą. Goście mają dopisać. Przymiarki sukni już dawno się odbyły czasem 3 razy w miesiącu. Zapomniała panna młoda o fryzurze ślubnej, ale salonów w mieście i okolicach nie brak. Każdego tygodnia odwiedza kilku fryzjerów żaden niestety nie odpowiada. Ten uczesał ją zbyt gładko, ten zbyt prosto, ten loków za dużo zrobił itd., itp. Kogoś z tych nieuków musi wybrać. Nie sytuacja odwróciła się. Teraz będą przyjeżdżali do posiadłości młodych, bo ona nie ma zamiaru tłuc się wieczorami po wsiach. Nareszcie po prawie 2 miesiącach i fryzjer znalazł się najlepszy w swoim fachu. Kosmetyczka wykona makijaż, by zmienić twarz panny młodej nie do poznania, albo zamienić na potwora. Nadszedł ten dzień. Jadą do Kościoła. Kościół musi być, oczywiste każda szanująca się dziewczyna nie bierze cywilnego. Nieważne, że po tym dniu już nigdy nie przyjdą na mszę, ale będą mieli ślub kościelny. Nieistotne jest to, że są niewierzący, ale właśnie w tym dniu na kilka godzin zrobią z siebie wiernych Bogu. Kościół tonie w kwiatach, zespół muzyczny wesoło gra ”AVE MARYJA”. Jest pięknie. Błogi zapach wspaniałych ludzi unosi się w powietrzu. Oni wszyscy nie przyszli dla Boga tylko dla pary młodej. Pomodlą się, ale tak na pozór. Nawet nie wiedzą, że przyszli do Boga, aby pobłogosławić młodym. Cieszą się. Mają głowy podniesione wysoko do góry, boją się o swoje korony, bo mogą spaść. A Bóg patrzy na ich szczęście malujące się na twarzach. On wie, że zapomnieli o Nim, że istnieje tylko ludzkie szczęście to oparte na rozumie, a nie wierze, ale cieszy się, że był obecny podczas budowania Ich związku. Może kiedyś sobie o Nim przypomną i westchną. On na pewno nigdy nie zapomni. Pobłogosławi Parze Młodej i pozwoli odejść dalej. Wie, że w ich serca wryje się pamięć o ślubie kościelnym.

”DZIECKO” (MINIATURA)

Urodziło się. Przyszło na świat. Takie małe, rozkrzyczane. Zacznie się bieganina. Ta zwariowana sąsiadka teraz będzie biegała w tą i z powrotem nie z głupim, rozszczekanym kundlem, który szarpie się na smyczy, a z wózkiem. Już sama nie wiem co będzie gorsze spacery z tym wstrętnym czworonogiem czy też z płaczącym dzieckiem. Ona i dzieciak?- nad psem nie potrafi zapanować. Zaczynam bać się o to maleństwo. Niech ma dziecko, ale jej niezbędna jest pomoc.
Jak ona go wychowa? Znowu będę musiała interweniować. Strach mnie ogarnia. Psa zostawia na cały dzień w domu i idzie w siną dal. Z dzieckiem może zrobić tak samo. I co wtedy? – głodne,
w mokrej pieluszce będzie tylko płakało o to, aby zlitowała się matka nad nim. Jej nie będzie, bo musi iść do sąsiadki, albo na zakupy. Żal mi tego dziecka. Ono takie małe, bezradne nie da sobie rady. Kto wyciągnie do niego pomocną dłoń? Muszę się na to przygotować, ale jak? Sama nie umiem. Jutro pójdę do niej zobaczę malucha. Kupię jakoś grzechotkę lepiej to będzie wyglądało, zaoferuję swoją pomoc. Może przyda się jej moje wsparcie.